budkontakt.pl rafal@budkontakt.pl

Remonty · wykończenia · tarasy · ogrodzenia

W sezonie robota jest. Problem zaczyna się poza nim.

Nazywam się Rafał Sobieszyński. Prowadzę reklamy na Facebooku i Instagramie i buduję strony, na które te reklamy prowadzą. Pracuję z firmami wykonawczymi, które mają ekipę, sprzęt i pełny sezon, a poza sezonem kalendarz robi się cienki.

Celem nie jest „więcej ruchu”. Celem są zapytania w tych miesiącach, w których dziś ich nie ma, od ludzi, którzy pytają o termin i zakres, a nie tylko o metr kwadratowy.

Dwa momenty, które się rozjeżdżają

Klient decyduje o robocie dużo wcześniej, niż zaczyna jej szukać wykonawca.

Kiedy klient planuje robotę i zbiera oferty

Kiedy firma wykonawcza zaczyna się reklamować

2-3 miesiące przed robotą start robót

Zlecenie dostaje ten, kto jest widoczny po lewej stronie tej osi. Kiedy zaczynają się roboty, decyzje są już podjęte.

Punkt wyjścia

Skąd dziś biorą się Państwa zlecenia

Zanim cokolwiek zaproponuję, warto nazwać stan faktyczny. W firmach wykonawczych źródła są zwykle trzy i każde ma swój haczyk.

Źródło 01Polecenia

Najlepsze zapytania, jakie Państwo dostają: klient przychodzi już przekonany i rzadko negocjuje. Haczyk jest taki, że polecenia przychodzą wtedy, kiedy chcą. Nie da się ich zaplanować na miesiąc, w którym ekipa nie ma co robić, ani włączyć na żądanie.

Źródło 02Portale ofertowe

To samo zapytanie dostaje sześć firm naraz, a klient siedzi z sześcioma wycenami i porównuje jedyną liczbę, którą rozumie. Wygrywa najtańszy, czyli zwykle ten, kto policzył coś inaczej niż Państwo. Zlecenie jest, marży nie ma.

Źródło 03Przypadek

Ktoś zobaczył samochód z logo, sąsiad zapytał o ekipę, ktoś trafił na profil na Facebooku sprzed dwóch lat. To się zdarza i dobrze, ale nie jest źródłem klientów. To pogoda.

Co robię

Trzy rzeczy, po kolei

Nie sprzedaję pakietu na wszystko. Zaczynamy od tego miejsca, które dziś realnie blokuje zapytania, i idziemy dalej dopiero wtedy, kiedy to pierwsze działa.

Reklama, która trafia do właściciela działki

Ustawiam i prowadzę reklamy na Facebooku i Instagramie. Kierowane na ludzi, którzy planują robotę w Państwa zasięgu dojazdu, nie na całą Polskę i nie na „zainteresowanych budownictwem”.

Reklamę puszcza się wtedy, kiedy klient dopiero myśli o robocie, czyli dwa albo trzy miesiące przed pierwszą łopatą, a nie w dniu, w którym dzwoni już do wszystkich naraz. To jest cała różnica między pustym miesiącem a miesiącem z wycenami do zrobienia.

Strona, po której klient wie, czy stać go na Państwa robotę

Krótka strona z Państwa realizacjami, zakresem robót i terenem działania. Ma odpowiedzieć na trzy pytania, które klient zadaje w pierwszych sekundach: co ci ludzie robią, czy jeżdżą do mnie i czy to wygląda na firmę, czy na dwóch panów z przyczepką.

Bez galerii na trzysta zdjęć i bez szablonu, który ładuje się osiem sekund na telefonie stojącym na budowie.

Droga od zapytania do podpisanej umowy

Reklama przynosi zapytanie. Potem zaczyna się reszta: kto oddzwania i po jakim czasie, co pada w pierwszej rozmowie, kiedy jedzie się na pomiar, jak wygląda wycena i co się dzieje, gdy klient milczy przez dwa tygodnie.

Układamy to razem, na Państwa sposobie pracy. Nie oddaję pliku PDF z procedurą i nie znikam.

Dla kogo to nie jest

Mówię to na starcie, żeby nikt nie tracił dnia na rozmowę, która i tak skończy się „to nie dla nas”.

  • Firma bez ekipy. Jeżeli robotę wykonuje jedna osoba, kalendarz zapełnia się przy kilku zleceniach i reklama tylko wygeneruje zapytania, których nie ma kto obsłużyć.
  • Szukanie najtańszej oferty na rynku. Jeśli kryterium wyboru wykonawcy jest wyłącznie cena, trafili Państwo pod zły adres. Sam też przegram to porównanie.
  • Marża, która nie utrzyma budżetu. Reklama to stały koszt miesięczny. Przy robotach z marżą liczoną w setkach złotych ten koszt zje cały zysk, zanim zacznie działać.
  • „Proszę zrobić reklamę na dwa tygodnie i zobaczymy.” W dwa tygodnie nie widać nic poza przypadkiem. Pierwsze wnioski, które da się obronić liczbami, są po około dwóch miesiącach.
  • Firma, która nie odbiera telefonu. Najdroższy błąd w tej branży: zapytanie przychodzi w środę, ktoś oddzwania w piątek, a klient podpisał już z kimś innym w czwartek.

Dostali Państwo ode mnie wiadomość?

Piszę do firm, które znalazłem w publicznie dostępnych źródłach: w wizytówkach Google, na stronach firmowych i w rejestrach przedsiębiorców. Nikt nie kupował ani nie sprzedawał mi tej listy.

Pierwsza wiadomość to pytanie, nie oferta. Jeśli nie ma zainteresowania, wystarczy krótka odpowiedź „nie”. Usuwam dane z bazy i nie odzywam się ponownie.

Pełną informację o tym, jakie dane przetwarzam, na jakiej podstawie i jak wnieść sprzeciw, opisałem w polityce prywatności.

Podstawa prawna

Art. 6 ust. 1 lit. f RODO, czyli uzasadniony interes: kontakt z firmą i pytanie o zgodę na przedstawienie oferty. Administrator danych: Sosky Rafał Sobieszyński.

Polityka prywatności i klauzula z art. 14 RODO

Kontakt

Najprościej mailem

rafal@budkontakt.pl

Proszę napisać, co Państwo wykonują, w jakim promieniu jeżdżą i skąd dziś przychodzą zapytania. Odpowiadam w dni robocze, zwykle tego samego dnia.

Zaczynamy od rozmowy wstępnej, około 30 minut, bez opłaty i bez zobowiązania. Pytam o liczby: ile zapytań miesięcznie, ile z nich kończy się pomiarem, ile podpisem. Wycena pada po tej rozmowie, kiedy wiadomo, o czym mówimy. Jeśli widzę, że nie pomogę, mówię to od razu.

Rafał Sobieszyński
Firma
Sosky Rafał Sobieszyński
Adres
ul. Wielicka 42/B3
30-552 Kraków
NIP
7132875070
E-mail
rafal@budkontakt.pl